UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Wiktor Robaczyński - UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Wiktor Robaczyński

Wiktor Robaczyński

Można go często spotkać ze słuchawkami na uszach albo z aparatem w dłoniach, albo robiącego taneczne wygibasy. Ma wiele pomysłów na siebie… Chciałbym być fotografem w National Geographic, mieć swój program o zjawiskach paranormalnych, robić muzykę dla wielkich gwiazd i być filantropem, który jest obrzydliwie bogaty i wszystkim pomaga... No i jeszcze występować jako tancerz albo robić choreografię dla gwiazd, Sopot, Opole, te sprawy. Jest przekonany, że przynajmniej jedno marzenie się spełni… Na razie Wiktor Robaczyński chętnie rozwija swoje pasje i studiuje filologię angielską w PWSZ w Zamościu

„Ty też tak potrafisz!”

Wakacje między szóstą klasą podstawówki a pierwszą gimnazjum. Był wtedy w domu u swojego kolegi. To był czas, kiedy Neostrada wchodziła pod strzechy. Kolega miał pościągane różne filmiki z YouTube i był jeden filmik, którego nie chciał pokazać Wiktorowi. Kiedy kolega wyszedł do toalety, Wiktor załączył sobie ten rzekomo głupi filmik, a tam jakiś koleś robił akrobacje taneczne. Kiedy kolega wrócił do pokoju, Wiktor powiedział mu: Obiecuję ci, że tak się nauczę.

Jak obiecał, tak zrobił, choć trochę to zajęło. Nie oglądał żadnych tutoriali, tylko same bitwy lub pokazy. Sam czuł, czy coś mu dobrze wychodzi, czy jeszcze nie. Z biegiem czasu taniec elektro coraz bardziej go wciągał.

Kiedyś Wiktor przyszedł popatrzeć na próbę pary, która miała wystąpić z tańcem towarzyskim, podczas festiwalu talentów w Bursie Międzyszkolnej nr 1 w Zamościu. Delikatnie mówiąc, nie wyglądało to najlepiej, ruszali się jak kłody.


W pewnym momencie wychowawczyni powiedziała Wiktorowi, żeby pokazał Adamowi
i jego partnerce próbkę swoich umiejętności. Wiktor zrobił krótki pokaz i był efekt „wow!”.

Fajnie ci to wychodzi – powiedział Adam.

No co ty – odpowiedział Wiktor – zobaczyłbyś na YouTubie, co ludzie potrafią…

Ty też tak potrafisz!

To właśnie Adam nieustannie motywował Wiktora, który ciągle był wobec siebie krytyczny. Stale przekonywał go, że tańczy naprawdę dobrze. W końcu Wiktor zdecydował, że wystawi się na ocenę w jakimś konkursie.

Okazja ku temu nadarzyła się w maju 2012 r. Studenci PWSZ w Zamościu organizowali juwenalia, a w ramach nich konkurs „PWSZ ma talent” dla studentów i uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Wiktor jako uczeń zamojskiego „Ekonomika” stanął do rywalizacji z nie mniej utalentowanymi młodymi ludźmi. Występował jako ostatni. Z uśmiechem wspomina, jak zapowiadający go wtedy Mirek Jadach, przejęzyczył się i powiedział: A teraz przed wami zaprezentuje się Wiktoria Robaczyńska. Jak się okazało było to trochę prorocze, bo nastąpiła victoria! Uczeń „Ekonomika” zwyciężył w konkursie! Oprócz nagrody rzeczowej, Wiktor mógł także wystąpić na koncercie juwenaliowym przed samym Kamilem Bednarkiem, co sprawiło mu ogromną radość.

Powiedziałem kiedyś kolegom z bursy, że do wszystkiego da się zatańczyć, to oni mi wtedy puszczali albo disco polo, albo szanty, albo pieśni mszalne... Mimo tego, że da się do wszystkiego zatańczyć, to najlepiej ten taniec wygląda do muzyki electro. Wiem, że potrafię coś dobrze pokazać, gdy tańczę do piosenki, która mi się podoba – mówi Wiktor.

„To zostanie ze mną do końca życia”

Zainteresowanie fotografią przejawiał już w drugiej klasie gimnazjum, ale wtedy była to jeszcze pasja na drugim planie. Trochę zaczęło się to zmieniać w liceum. Gdy był w trzeciej klasie, wziął udział w projekcie „Mój bohater i jego historia”, zorganizowanym przez Zamojskie Towarzystwo Fotograficzne. Młodzi ludzie podzieleni w pięcioosobowe grupki mieli za zadanie, za pomocą zdjęć i reportaży, opowiedzieć historię osób, których z jakichś względów można nazwać bohaterami. Wiktor zdecydował przybliżyć postać swojego przyjaciela Adama. Jest bohaterem, ponieważ nie dość, że sam przetrwał trudną sytuację w domu (alkoholizm rodzica), to jeszcze potrafił być wsparciem dla innym. – Mój przyjaciel pomagał wszystkim w bursie, mi pomógł zdać liceum, bo z matematyki była katastrofa – mówi Wiktor. – Podbudowywał mnie też, jeśli chodzi o samoocenę z tańcem. Dla wielu ludzi jest pozytywnym duchem. Pokłosiem projektu była książka oraz wystawa w Zamojskim Domu Kultury.

Po zdanej maturze Wiktor poszedł na staż do Urzędu Gminy w Rachaniach. Choć jak przyznaje, jest bardzo niegospodarny, to jednak za stażowe kupił sobie lustrzankę. I od tamtej pory niemal nie rozstaje się z aparatem. Wykonane fotografie wrzuca do sieci na www.wiciox.flog.pl. Wchodzę na stronkę, żeby rzucić okiem.  Mój wzrok oczywiście przykuwa zdjęcie młodej dziewczyny zatytułowane „Ach te nogi” i pytam autora: 

–  Do kogo należą te nogi?

Do mojej koleżanki. Akurat na piechotę musiałem iść, bo to we wsi obok i tam właśnie ta droga zawsze mi się podobała, lubiłem tam zdjęcia robić.

No, ja się nie dziwię…

W internetowym zbiorze znaleźć można nie tylko portrety, ale także zdjęcia, które mogą stanowić ilustracje do opowiadań czy reportaży, np. „Zimowy” wieczór, „Żniwa” czy „Robi się gorąco”. Kiedy dopytuję o jego pasję fotograficzną, Wiktor odpowiada: – Już wiem, że to zostanie ze mną do końca życia.

Na tropie duchów

Rozmawiamy o tym, że do telewizji wraca „Z Archiwum X”. Oczywiście oglądał ten serial, ale jego fascynacja zjawiskami niewyjaśnionym zaczęła się od Internetu. Trafił na jakieś forum paranormalne, na którym były historie o duchach, itp. Po pewnym czasie wpadł na pomysł, że będzie nagrywać EVP (głosy z zaświatów). Do swojego przedsięwzięcia namówił jeszcze kolegę. Rodzinne Rachanie kryją w sobie wiele tajemnic. Nagrywali w różnych miejscach – szkoła, w której w czasie II wojny światowej było więzienie, opuszczona rybiarnia, cmentarz… To, co udało im się zarejestrować, udostępnili w Internecie. Jak przyznaje Wiktor, najbardziej rzeczowym dowodem byłoby video, ale jeszcze takowego nie ma.

W wakacje razem z kilkoma kolegami wybiera się na trip po Europie. Mają zamiar odwiedzić paranormalne miejsca – może zamek Draculi w Rumunii, może Irlandię, z której wywodzi się Halloween. Wyprawę chcą połączyć z działaniem charytatywnym. Planują zebrać autografy znanych ludzi lub inne cenne pamiątki, które mogliby wylicytować, a dochód przeznaczyć na pomoc osobom potrzebującym. Szukają też sponsorów, których logotypy umieściliby w każdym nagranym filmiku, naklejkach i ciuchach związanych z wyprawą.

Wiktor marzy, żeby mieć własny program w telewizji, który traktowałby o polskich miejscach paranormalnych. – Moją inspiracją są ludzie z „Ghost Adventures”. Serial leci na Travel Channel. Nie ma polskiego lektora, ale dzięki Bogu studiuję filologię angielską i mogę oglądać bez lektora.

PWSZ ma talent… do studentów

No właśnie… Tak się złożyło, że Wiktor najpierw wygrał konkurs „PWSZ ma talent”, a potem został studentem tej zamojskiej uczelni. – Pomyślałem… Zamość? Lubię to miasto, trzy lata się tutaj uczyłem, czemu by tutaj dłużej nie zostać? Idę na PWSZ! Filologia angielska – to jest to!

Po skończonym stażu w gminie wstąpił w szeregi żaków uczelni, która w regionie cieszy się dużym uznaniem. Wybór kierunku był o tyle prosty, że Wiktor miał zamiłowanie do najpopularniejszego języka na świecie już od najmłodszych lat. Kiedy tylko nauczył się czytać, to z dziecięcym entuzjazmem chłonął książkę do angielskiego. Było w niej dużo obrazków z podpisami, a on był wzrokowcem i z łatwością zapamiętywał, co jak się nazywa. 

W gimnazjum miałem bardzo dobrego nauczyciela Bogdana Herdę. Wszystkiego mnie nauczył i teraz już tylko rozwijam się – mówi Wiktor. Poza tym dużo dały mu gry, muzyka i filmy.

Na studiach najbardziej podoba mu się historia Anglii i kulturoznawstwo. Miał też ostatnio okazję sprawdzić swoje umiejętności językowe, gdy do uczelni w ramach programu Erasmus+ przyjechał Grek i trzeba było się z nim komunikować. – Chodziliśmy na niemiecki i my uczyliśmy go niemieckiego w Polsce po angielsku – opowiada z uśmiechem Wiktor i dodaje, że po długich rozmowach trudno było przestawić się na polski.

Bardzo bym chciał po skończeniu licencjatu pójść na studia magisterskie do Kanady. Stany są przereklamowane. Co prawda w Kanadzie jest zimno, a ja nie lubię zimna, ale jakoś mnie tam ciągnie – mówi uzdolniony student anglistyki.

Mnóstwo planów i marzeń, ale, jak to mówią, wszystko jest do zrealizowania, zależy od stopnia determinacji. A skoro tak, to, kto wie, może jeszcze kiedyś usłyszymy o Wiktorze…

 

 

 

Mateusz Sawczuk

Fot. Marek Ćwik

 „Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2015, nr 6 (70), s. 5

Menu- UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations