PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, bezpłatne studia podyplomowe

Rafał Bąk - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Rafał Bąk

Rafał Bąk

„Tworzymy modę na piłkę ręczną w Zamościu”

Rafał Bąk gra w pierwszym zespole Padwy Zamość na pozycji bramkarza, na co dzień studiuje finanse i rachunkowość w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Zamościu

Jest takie powiedzenie w świecie piłki ręcznej, że bramkarz to 51% drużynyJeżeli bramkarz nic nie odbija, to taka sytuacja deprawuje chłopaków z pola. Po co mają się starać w obronie, skoro gościu rzuci byle „babola” i wpadnie? Pozycja jest bardzo odpowiedzialna, ale za to bezcenne są sytuacje, kiedy możesz wejść z ławki, odbić parę piłek beznadziejnych i nagle z wyniku 15:20, gdzie przegrywamy pięcioma, robi się 20:20, wtedy chłopaki dostają gazu i możemy wygrać mecz. Takie chwile są zwieńczeniem wszystkich treningów – mówi Rafał Bąk, jeden z bramkarzy Padwy Zamość.

Oczywiście w dzieciństwie, jak wszyscy, grał w piłkę nożną, ale pewnego razu zagadał do niego Adrian Adamczuk „Lukier”: – Dawaj „Bąku”, pogramy w ręczną. A że Rafał cały czas myślał nad tym, żeby znaleźć sobie jakieś zajęcie po lekcjach, to z chęcią przystał na propozycję kolegi, z którym, jak się okazało, przyszło mu pokonywać kolejne szczebelki sportowej kariery aż do pierwszego składu Padwy Zamość. Początki jednak były w Szkole Podstawowej nr 8 w Zamościu, gdzie drużynę piłki ręcznej utworzył trener Piotr Szozda. W Padwie natomiast chłopaki zaczynali pod skrzydłami trenera Damiana Morawskiego, z którym w ciągu kilku lat osiągnęli wiele sukcesów, m.in. zawsze wygrywali Ligę Wojewódzką, a także zajmowali 5–6. miejsca na mistrzostwach Polski. – Na samym początku grałem jako skrzydłowy – mówi Rafał Bąk. – W sumie nie nadawałem się za bardzo na tę pozycję. Któregoś dnia nie było żadnego bramkarza na treningu i powiedziałem: „Dobra, mogę stanąć”. Zaczęło mi to wychodzić, od tamtej pory jestem bramkarzem i nie narzekam.

Jeszcze kilka lat temu Padwa nie skupiała się na drużynie seniorskiej, juniorzy ogrywali się w III lidze. Dopiero po jakimś czasie klub zaczął spoglądać na rozgrywki seniorskie bardziej łapczywie. Dwa lata temu przyszła mobilizacja, żeby zrobić awans do II ligi. Udało się!

Gdy w ubiegłym roku Padwa rozpoczynała przygodę z II ligą jako beniaminek, do klubu na bramkę dołączył Kamil Buchcic „Buła”, który ma na swoim koncie występy w Lidze Mistrzów z drużyną VIVE Kielce. – Myślałem sobie: jak ja mogę z nim rywalizować? Ale trener dawał mi naprawdę dużo szans – mówi „Bąku”. – I potem gdy Kamil odszedł do Zawiercia, dokończyłem sezon na bramce z Wojtkiem Wnukiem, który w międzyczasie wyleczył kontuzję, i zagraliśmy kilka naprawdę fajnych spotkań.

W obecnym sezonie pierwsza drużyna Padwy dysponuje aż trzema golkiperami. Oprócz Rafała i Wojtka jest jeszcze doświadczony Karol Drabik, który przyszedł z I ligi z Radomia. – Na pewno, każda rywalizacja, która jest zdrowa, działa pozytywnie i motywująco – mówi „Bąku”. – Wiadomo, że musisz dać z siebie więcej, jeżeli chcesz zagrać w meczu. Przy Karolu uczymy się sztuki grania na bramce. Jednocześnie trener wie, że jeśli danego dnia Karolowi nie idzie, to może postawić na nas, my też możemy coś odbić.

Gdy pytam Rafała o pamiętne mecze w jego wykonaniu, wskazuje na pojedynek z Wisłą Sandomierz w ubiegłym roku. Osiągnął wtedy 53% skuteczności, niebotyczny wynik, zważywszy na fakt, że zazwyczaj bramkarze w piłce ręcznej odbijają ok. 30%. Niesamowity był też mecz z Zawierciem na zakończenie sezonu. Rafał bronił świetnie, odbił wiele piłek w akcjach sam na sam, a potem w ostatnich sekundach meczu Szymon Fugiel rzucił bramkę. Padwa wygrała jednym golem. To był szał i piękne zwieńczenie sezonu, bo Padwa ani razu nie przegrała z Zawierciem (raz remis, raz zwycięstwo), które awansowało wtedy do I ligi.

Lepszego otwarcia nowego sezonu chyba nie można było sobie wymarzyć… Padwa po sześciu kolejkach jest liderem II ligi grupy B. – W tamtym roku dopiero awansowaliśmy do tej II ligi, byliśmy beniaminkiem. Teraz dobrze nam się gra, każdy dobrze rozumie się na boisku. Cieszmy się z każdego meczu po kolei. Jest mecz – robimy wszystko, żeby go wygrać. I tak krok po kroczku. Myślę, że mamy potencjał, żeby zagrać w najlepszej czwórce, a później zobaczymy... Zespoły na tych wyższych miejscach są tak mocne, że  wszystko zależy od dyspozycji dnia. Moim zdaniem nasza grupa jest mocniejsza od grupy A. Jeśli więc wygrywamy w teoretycznie silniejszej grupie, to może być tylko lepiej.

Dla Rafała budująca jest także postawa kibiców, którzy w każdym meczu potrafią stworzyć wspaniałą oprawę, dzięki której aż chce się walczyć o dobry wynik. Bywa, że na mecze Padwy przychodzi nawet 400 kibiców, jest bęben, szaliki klubowe i wielkie sportowe emocje… – Tworzymy modę na piłkę ręczną w Zamościu. Dużo osób przesyła mi zdjęcia plakatów, jak np. wiszę sobie w autobusie i zapraszam ludzi na mecz. Coraz bardziej rozpoznawalna jest drużyna. Coraz więcej ludzi zaczepia mnie na ulicy i pyta, jak mecz, kiedy gramy. Dużo kibiców, bębny, fajna oprawa, czegoś takiego na poziomie II ligi nie ma w Zamościu.

Od tego roku Padwę Zamość wspiera Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Zamościu, uczelnia, w której Rafał Bąk studiuje kierunek finanse i rachunkowość. – Mam taki plan na siebie, żeby otworzyć w przyszłości własną firmę. Stwierdziłem, że finanse to będzie ciekawy kierunek, namówiłem też kolegę z osiedla. Na razie nie narzekam, uczymy się fajnych rzeczy, takich naprawdę przydatnych, jak otworzyć własną firmę, jak ją prowadzić, jak się rozliczać. Ciekawe ekonomiczne zagadnienia. Polecam!

Uczelnia to nie tylko nauka, ale również sport. Rafał oraz jego koledzy z Padwy, którzy także są studentami PWSZ, szukają na uczelni chętnych osób do utworzenia sekcji piłki ręcznej w ramach Klubu Uczelnianego AZS. Gdyby taka sekcja powstała, to chłopaki mogliby wystąpić na Akademickich Mistrzostwach Polski i ugrać naprawdę dobry wynik. – Brakuje nam kilku osób do uzupełnienia składu. Nie muszą to być osoby, które trenowały wcześniej piłkę ręczną. Damy radę wspólnie! Gwarantujemy ciekawe wyjazdy, fajną atmosferę i mecze o stawkę. Chętnych zapraszam do kontaktu ze mną lub z panem Krzysztofem Okapą – mówi Rafał Bąk.

Dlaczego warto uprawiać piłkę ręczną? – pytam na koniec golkipera Padwy. – Ogólnie fajnie mieć jakąś pasję poza szkołą, a aktywność fizyczna jest zawsze dobra. A dlaczego właśnie piłka ręczna? Jeżeli w każdym mniejszym mieście jest drużyna piłki nożnej i w kraju trenuje ją wielu zawodników, to na pewno nie łatwo jest się wybić. U nas w piłce ręcznej jest to jednak łatwiejsze. Chłopaki, z którymi grałem w Padwie, robią kariery – ktoś gra w Superlidze, ktoś inny w Bundeslidze, znam nawet dwóch reprezentantów Polski. Zachęcam do trenowania piłki ręcznej, bo nie dość, że można zadbać o swoje zdrowie, to jeszcze można zrobić karierę. Oczywiście trzeba włożyć dużo pracy, ale jest znacznie mniej konkurentów niż w piłce nożnej.

 

Mateusz Sawczuk
Fot. Andrzej Szumowski
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2017, 12 (104), s. 12

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations