PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, bezpłatne studia podyplomowe

Michał Dudziński - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Michał Dudziński

„Sztuka musi zatrzymać na chwilę człowieka”

Michał Dudziński, student pedagogiki PWSZ w Zamościu, łączy w sobie pasję muzyczną i teatralną. Niedawno wystawił swój pierwszy monodram muzyczny pt. „(Nie)pokój Piłata”

Pamiętasz, co było kiedyś w redakcji „Skafandra”?

Na tym piętrze były fortepiany, flety, tego typu instrumenty – mówi Michał Dudziński. Nasze spotkanie w redakcji, która mieści się w dawnym budynku szkoły muzycznej, to dla niego sentymentalny powrót do lat dzieciństwa i początków jego fascynacji muzyką i sztuką. – Ta szkoła tętniła swoim muzycznym życiem – wspomina. Jego babcia od strony ojca Wiesława Dudowabyła tutaj nauczycielką fortepianu, a on sam poznawał arkana gry na skrzypcach i saksofonie. Teraz potrafi zagrać praktycznie na każdym instrumencie, jest multiinstrumentalistą. – Wiesz, w tamtych czasach każdy chwytał się za gitarę. Ludzie spotykali się przy ogniskach, była przynajmniej jedna gitara, siedziało się i śpiewało.

Michał Dudziński podczas występu z bratem Samborem, fot. Piotr Bojanowski

To były lata 80. Muzyczny klimat miasta tworzył także klub jazzowy „Kosz”, którego jednym ze współorganizatorów był Paweł Dudziński, ojciec Michała. – Jako kilkuletni jeszcze chłopiec obserwowałem, jak to wszystko kwitnie. Dużo grania muzyki, zwłaszcza jazzowej i bluesowej – wspomina Michał. „Kosz” zaczął obrastać w legendę, nawet sam prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego określił słynną piwnicę na starówce jako najlepszy klub jazzowy w Europie Wschodniej. Klub stał się popularnym miejscem życia towarzyskiego, gdzie można było posłuchać na żywo dobrej muzyki i miło spędzić czas. To właśnie tam Michał zaliczył swoje pierwsze występy. – Pamiętam blues meetingi, niemalże co tydzień, piątek, sobota, to były spotkania. Zespoły, które były w Zamościu, wchodziły na scenę i grały swoje utwory. Wtedy w mieście było mnóstwo zespołów, grały blues, jazz, metal. A nawet jak ktoś nie miał swojego zespołu, to też mógł się dołączyć i pograć. To była po prostu banda ludzi, która chciała grać. Takie jam session trwały do pierwszej, drugiej w nocy. Teraz już tego nie ma…

Pasję muzyczną realizował potem przez lata, grając w różnych zespołach, m.in. na basie w Cat’s Hands czy na perkusji w zespole Koromysło. Występował również okolicznościowo z bratem Samborem Dudzińskim, np. podczas Jubileuszu 100-lecia II LO w Zamościu, którego obaj bracia są absolwentami. Michał akompaniuje również słynnej aktorce Joannie Szczepkowskiej w jej spektaklu muzycznym „Ballady Mickiewicza”. Wspólnie zaliczyli już sporo występów w Polsce i za granicą, a w najbliższym czasie będzie można ich usłyszeć 27 kwietnia o godz. 18.00 w Centrum Kultury w Zwierzyńcu (wstęp wolny).

Michał Dudziński w roli Poncjusza Piłata, fot. Mateusz Sawczuk


Michał pochodzi z rodziny uzdolnionej nie tylko muzycznie, ale również teatralnie. Jego dziadek Marian Bielecki był wieloletnim aktorem Teatru Wielkiego we Lwowie, ojciec Paweł jest założycielem słynnego Teatru Performer, który przez wiele lat funkcjonował w Zamościu, a brat Sambor współpracuje z Teatrem Kapitol we Wrocławiu i tworzy muzykę do spektakli teatralnych. Michał także idzie w stronę sztuki teatralnej. Występował, rzecz jasna, w Performerze, gdzie poznawał sztukę alternatywną, intuitywną, a także w młodzieżowym teatrze w Rzeszowie. Prowadzi również warsztaty wokalne i recytatorskie w Miejskim Ośrodku Kultury w Józefowie. W marcu br. wystawił swój pierwszy monodram pt. „(Nie)pokój Piłata” w Centrum Pastoralnym w Zamościu. Był to spektakl muzyczny, do którego Michał również sam stworzył muzykę, oddającą klimat starożytności. – Prawdziwa sztuka cały czas schodzi do podziemia – przyznaje z goryczą Michał. – Tradycja, kultura, sztuka są w piwnicy, a na balkonie jest rozrywka. Rzadko widzi się teraz takie spektakle, po których człowiek wychodzi i nie mam ochoty z nikim rozmawiać, bo chce przemyśleć to, czego doświadczył. Sztuka musi zatrzymać na chwilę człowieka , zastanowić, być impulsem do porozmawiania z samym sobą. Poza tym prawdziwa sztuka ma to do siebie, że wraca do nas w różnych momentach życia. To jest właśnie sztuka, czyli ten twór, który ma wpływ na naszą osobowość, gdzie jesteśmy sami ze sobą i potrafimy docenić piękno czegoś, co nas porusza.

Michał studiuje obecnie pedagogikę w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Zamościu, jest na specjalności pedagogika opiekuńczo-wychowawcza i piecza zastępcza. Jak sam przyznaje, chciałby w przyszłości łączyć swoją miłość do teatru z niesieniem pomocy trudnej młodzieży. – Teatr mojego ojca w swoich początkach nazywał się Grupa Terapeutyczna „Performer”. Dla mnie teatr nosi znamiona terapii i chciałbym, żeby taką właśnie funkcję pełnił. Życie przypomina trochę teatr. Człowiek, który pogubił się w swoim życiu, ma jakiś problem i brnie w niego, źle odgrywa swoją rolę. On musi nauczyć się nowej roli i sztuka może mu w tym pomóc.

 

Mateusz Sawczuk

Fot. Piotr Bojanowski, MS

„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2018, nr 5 (111), s. 3

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2018 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations