UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Mateusz Mokrzyński - UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Mateusz Mokrzyński

Mateusz Mokrzyński
Parkour – sztuka pokonywania przeszkód
 
Parkour jest formą aktywności fizycznej wywodzącą się z Francji, główną ideą jest pokonywanie przeszkód stojących nam na drodze w jak najszybszym czasie, zaś osoba uprawiająca parkour to traceur.
 
Parkour i free running to też sposób myślenia, zaczynasz zastanawiać się, jak najszybciej/najefektowniej pokonać daną przeszkodę. Zmieniły się też cele, zawodnicy stawiają na samodoskonalenie i rozwój osobisty, przy czym chcą czerpać z tego satysfakcje. Jednak nie jest to utarta żelazna reguła, są sytuacje, w których staje się to sposobem na życie.
 
Jednak jak to wygląda od strony zaplecza? Rąbka tajemnicy udziela nam Mateusz Mokrzyński, student turystyki i rekreacji, a po godzinach freerunner w zamojskiej ekipie Stunt Movements.
 
Jakie jest zainteresowanie tym sportem w Zamościu?
 
Mateusz Mokrzyński: Zainteresowanie od paru lat jest znikome, choć powoli zmienia się na lepsze. Na zamojskiej scenie parkour oraz free runningu pojawia się wiele osób, które w znacznej większości po pewnym czasie skakania tracą zajawkę. Myślę, że jest to jakaś „selekcja”, którą przechodzą dalej silniejsze jednostki. W latach 2006–2009 kicanie cieszyło się dość sporą popularnością wśród starszej i młodszej młodzieży w Zamościu, ponieważ powstawały różne teamy, które z czasem upadły, ale miały własne cele i sposoby popularyzowania tych aktywności fizycznych poprzez organizowanie większych treningów lub zlotów. Natomiast rok 2010 i 2011 był takim trochę lekkim kryzysem dla nas. Wtedy dokonał się konkretniejszy przesiew zajawkowiczów. Dopiero w drugiej połowie ubiegłego roku lekko ruszyło zainteresowanie ludzi w Zamościu i okolicy tymi ekstremalnymi sportami. Wszystko dzięki organizowanym i ogłaszanym przez nas w necie treningom dla większej liczby osób w plenerze oraz na hali sportowej w ZSP nr 5 na Karolówce.
 
Jak długo trenujecie?
 
Każdy z nas zaczynał trenować w różnym czasie, wybierając sobie na początku tylko jedną dziedzinę „kicania”, spośród tych, którymi się zajmujemy. Zaglądając głębiej w historię naszych początków, jeden z członków grupy rozpoczynał swoją amatorską karierę z akrobatyką jeszcze pod koniec 2005 r. Następnie, płynąc dalej z czasem, z roku na rok, od 2006 aż po 2012 zaczynali pojawiać się oraz ćwiczyć na zamojskiej scenie PK/3Run inni członkowie z obecnej grupy. Natomiast moja przygoda z parkour’em zaczęła się dokładnie w maju 2006 r. Potem, dla urozmaicenia treningów, weszła w moje życie dodatkowo akrobatyka w drugiej połowie 2007 r., którą trenowałem na równi z PK. Z początku oddzielałem PK i akro od siebie. Na dzień dzisiejszy kleję te dwie dziedziny ze sobą, czyli PK + akro = 3Run. Konkretniej mówiąc, jako zgrana drużyna trenujemy razem w połączeniu 3Run ponad rok.
 
Jak wyglądały Wasze pierwsze kroki w tej – fakt faktem – wymagającej dziedzinie sportowej?
 
Nasze początki związane z wykonywaniem pierwszych pojedynczych skoków, technik, salt oraz przeróżnych tricków nie były zaliczane do lekkich czy łatwych. Wymagały od nas na starcie sporego przygotowania fizycznego. Aczkolwiek wszystko zależało również od danej jednostki. Jeden uczył się po prostu szybciej, a drugi wolniej. Ktoś miał większą zajawkę i determinację na skakanie, z kolei ktoś inny mniejszą. Pewne podstawy zawsze staraliśmy się osiągać razem, ale czasami bywało różnie, np. trenujący „A” umiał już coś innego wcześniej, czego nie potrafił jeszcze trenujący „B” i na odwrót, wtedy jeden uczył drugiego jakiegoś skoku. Pierwsze progresy są w naszych głowach najbardziej zapamiętanymi faktami z życia, ponieważ gdy już nauczyliśmy się danej ewolucji, dawało nam to dużo radochy oraz wiary w swoje możliwości. Cieszymy się do dziś tym, co już potrafimy oraz tym, że się nie poddajemy, podążając dalej do przodu, każdy w swoim tempie.
 
3run powiązany jest głównie z aglomeracją miejską, więc gdzie i jak znajdujecie miejsca do treningów, oraz – co najważniejsze chyba – jak wyglądają Wasze treningi?
 
Na co dzień trenujemy na terenie całego Zamościa i nie tylko, także wybieramy się od czasu do czasu za miasto wykorzystując naturę np. lasy czy piaszczyste skarpy występujące na Roztoczu. Najczęściej odwiedzane przez nas miejscówki w naszym mieście to osiedla przy ul. Zamoyskiego, Wyszyńskiego, Hrubieszowskiej – dokładniej tereny szkoły Gimnazjum 2-ki –, Rynek Wodny na Starówce, spoty w pobliżu kazamatów, ZDK-u, OSiR i zalew, głównie latem do ćwiczenia salt na piasku. A jak wyglądają nasze treningi? Przede wszystkim staramy się wykorzystać naszą kreatywność na maksa. Dostosowujemy nasze umiejętności do przeszkód, ćwicząc pojedyncze skoki, kombinacje oraz flow. Nasze treningi mają różne wyglądają, dokładniej staramy się dobierać między sobą określoną formę treningu np. trening techniczny, czy też techniczno-siłowy bądź tylko siłowy. Zdarza się nam czasem szukać nowych spotów w mieście, kiedy przemieszczamy się przez różne osiedla, ulice żeby rozwijać różnorodność swoich dotychczasowych umiejętności.
 
Chyba w każdym sporcie zdarzają się nieprzyjemne incydenty, jakimi są kontuzje, jak to wygląda w przypadku Waszej grupy?
 
Hmm… Kontuzje… Najczęściej są to głównie urazy nóg, bo są najbardziej eksploatowane. Pojawiają się naderwania, nadwyrężenia ścięgien i włókien mięśniowych, ubicia czy też w bardzo rzadkich przypadkach skręcenia, złamania np. stawu skokowego, spowodowane źle przemyślanym skokiem lub jakimiś czynnikami zewnętrznymi. Uwzględnić trzeba nie tylko nogi, ale całe ciało wraz kończynami górnymi traceur’a lub freerunner’a, na których również pojawiają się urazy.
 
To pomówmy o czymś przyjemniejszym, każdy sport niesie ze sobą również sferę wychowawczą. Co u Was wykształcił PK i 3run?
 
Parkour i free running rozwija w nas wiele aspektów. Od strony fizycznej, zwracając uwagę nie tylko na uczenie się nowych ruchów, doskonali: szybkość, zwinność, siłę, kondycję, koordynację ruchową, precyzję. Patrząc zaś pod kątem psychiki, jest to rozwijanie siły woli, determinacji, motywacji, odwagi, wytrzymałości oraz szybkie podejmowanie decyzji. Uczy nas innego postrzegania otaczającego nas środowiska na zasadzie, kiedy poruszamy się spacerując np. po aglomeracji miejskiej czasem wyobrażamy sobie, „co mógłbym zrobić, skoczyć w tym miejscu”. Dzięki tym wszystkim plusom, na co dzień utrzymuje się też nasza pewność siebie, którą możemy przenosić do innych sfer życiowych. Ta dyscyplina buduje w nas także doradzanie innym przy kreowaniu postępów, pokazywanie im drogi, którą obraliśmy w życiu, oraz pomoc w wychodzeniu z ciężkich sytuacji, jakimi są m.in. nałogi.
 
A jak kobiety odnajdują się w tym sporcie, czy w Waszej grupie jest miejsce dla płci pięknej?
 
Płeć piękna w tych sztukach poruszania się to rzadko występujący okaz (śmiech). Moim zdaniem to małe zainteresowanie wynika z tego, że znaczna większość dziewczyn ma zbyt słabe zaangażowanie w rozwój, z ich punktu widzenia jest to o wiele cięższy proces niż u chłopaków. Malutko jest na tym świecie „silnych kobiet” – w szerokim znaczeniu tych słów – które wyróżniają się skakaniem przez przeszkody. Z drugiej strony odlatując w złudne myśli, na pewno milej by było, gdyby trenowały z nami dziewczyny.
 
Jak można dołączyć do Waszej grupy?
 
Jesteśmy otwarci na ludzi więc, jeśli ktoś chciałby z nami poćwiczyć, spróbować swoich sił, to zapraszamy. Wystarczy napisać do nas na Facebooku, którego znajdziecie wpisując w wyszukiwarce „Stunt Movements”. Zapraszamy do śledzenia i odwiedzania naszego profilu.
 

Kamil Wójcik

Menu- UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations