PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, bezpłatne studia podyplomowe

Kamil Pietrynko - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Kamil Pietrynko

Kamil Pietrynko

„Wystarczy być małym źródłem czyjegoś zaskoczenia”

Kamil Pietrynko ukończył filologię angielską w PWSZ w Zamościu. Obecnie pracuje w drugim największym banku szwajcarskim. W swojej pracy porozumiewa się po angielsku z ludźmi z całego świata

Powracasz czasami myślami do lat studiów w PWSZ?

Dobrze i dość często wspominam czasy licencjatu, zwłaszcza gdy widzę facebookowe posty starych, dawno niewidzianych, dobrych znajomych. Nie mogę uwierzyć że minął już taki szmat czasu. Gdyby nie dzielące nas kilometry i dorosłe, tak bardzo absorbujące, życie, chętnie spotykałbym się z nimi.

Kiedy pojawiło się u Ciebie zamiłowanie do języka angielskiego i jak się przejawiało?

Kiedy byłem mały (6–7 lat) chęć oglądania kreskówek była tak silna, że nie powstrzymał mnie fakt, że Cartoon Network emitował tylko w języku angielskim. Nauczyłem się sporo z kontekstu sytuacji przedstawionych na ekranie. Dodatkowo sporo nauczyłem się wsłuchując się w ściszony oryginalny głos, towarzyszący oglądaniu filmów z lektorem. Jedno i drugie bardzo pomogło mi, gdy zacząłem uczyć się angielskiego w szkole.

W PWSZ Twój rok był jednym z pierwszych roczników filologii angielskiej. Można powiedzieć, że przecieraliście szlaki… Jaka to była wędrówka?

Na pewno niełatwa. O ile przedmioty bezpośrednio związane z praktyczną nauką języka nie były problematyczne, o tyle historia, psychologia i inne przedmioty, wymagające przyswajania dużej ilości materiału na pamięć, nie były moją mocną stroną. Kadrę nauczającą, panie z dziekanatu i większość studentów wspominam bardzo ciepło.

Czy szeroko rozumiana rozrywka studencka to pojęcie, które nie jest Ci obce?

Zawsze lubiłem kameralne imprezy, zwłaszcza plenerowe. Miło wspominam okoliczne bary, w których omawiane były sprawy tak studenckie, jak i inne.

Jakiś czas temu rozmawiałem z absolwentką, która napisała pracę licencjacką o „Locie nad kukułczym gniazdem”. Ty z kolei poświęciłeś swoją pracę „Mechanicznej pomarańczy” Burgessa. Z jakich powodów warto po nią sięgnąć?

Naturalnie znam tę absolwentkę i z tego miejsca chciałbym ją pozdrowić i uściskać. Jak to niestety często bywa, najpierw obejrzałem film, zanim sięgnąłem po książkę. Zawsze byłem fanem Kubrica. Naturalnie musiałem przeczytać książkę, na której był oparty. Zdziwiło mnie nieprzychylne podejście Burgessa do adaptacji filmowej, teraz wiem, z czego wynikało. W filmie zabrakło treści ostatniego, 21 rozdziału książki, który diametralnie zmienia podejście i życie głównego bohatera (Alexa). Książkę i film polecam fanom dystopii, interesującym się mroczną naturą człowieka, zastanawiającym się nad naturą moralności i tym, czy lepiej być złym z wyboru, czy dobrym, bo nie ma się wyjścia.

Czym zajmujesz się zawodowo? Czy wykorzystujesz w pracy język angielski?

Do tej pory pracowałem w kilku międzynarodowych korporacjach. Obecnie pracuję w Credit Suisse, drugim największym banku szwajcarskim. Zajmuję się szeroko pojętym IT, zarządzam infrastrukturą zdalną, oferuję wsparcie techniczne. Zajmuję się sprawami, z którymi nie radzą sobie inne grupy. Jest to dość wąska specjalizacja. Cała korespondencja, tak pisemna, jak i ustna, jest w 100% w języku angielskim. Jest to środowisko międzynarodowe z właściwie wszystkich rejonów świata. Współpracuję z grupami m.in. z Chin, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. W „wolnym” czasie zajmuję się tłumaczeniami tekstów dla jednej z politechnik. Tak więc języka używam właściwie cały czas, jest to słownictwo w dużym stopniu wyspecjalizowane.

W ubiegłym roku obejrzałem „Taksówkarza” z Robertem de Niro. „Zryty klimat”, jak to określił mój kolega… Zdaje się, że Ty lubisz takie „czarne kino” i ogólnie cyberpunk…

Zawsze odrzucało mnie cukierkowe, infantylne podejście do otaczającego świata. Naturalizm, noir, dystopia, cyberpunk to zdecydowanie bardziej moje klimaty. Świat nie jest ani tak dobry i milusi jak ulepione z waty cukrowej filmy dla dzieci, ani tak mroczny jak post-nuklearne dystopijne pogorzelisko… jednak bliżej chyba do tego drugiego. Zastanawiam się, gdzie doprowadzi nas „rozwój” technologiczny, który już dawno przegonił nasze człowieczeństwo.

Pozwól, że zakończymy jednak pozytywnie… Jakie zachowania i przejawy ludzkie działalności napawają Cię otuchą i nadzieją, że nie jest jeszcze tak całkiem najgorzej na tym świecie?

Wychodzę z założenia, że lepiej się pozytywnie zaskoczyć niż zawieść. Zaskoczony jestem dość często i to pozwala mieć nadzieję na przyszłość. Bezinteresowna pomoc spotykana jest rzadko, gdy żyjemy w takim tempie, że nie mamy czasu zająć się samymi sobą. Myślę, że inicjatywa WOŚP należy do tego typu zaskoczeń, jest ich więcej, wystarczy tylko się rozejrzeć, wystarczy być takim małym źródłem czyjegoś zaskoczenia.

 

Rozmawiał Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2017, 2 (94), s. 5

 

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations