UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

Jeden dzień z… Tarasem Kozachenko - UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Jeden dzień z… Tarasem Kozachenko

Jeden dzień z… Tarasem Kozachenko

Godzina 8, siłownia OSiR w Zamościu. Nigdy nie sądziłam, że cokolwiek jest w stanie zmusić mnie do przyjścia o takiej porze do Sali ćwiczeń. No i nadszedł ten dzień.

 

Ubrana w dres, koszulkę i sportowe buty czekam na Tarasa Kozachenko. Taras studiuje matematykę w PWSZ w Zamościu, a poza zajęciami trenuje zapasy. Jak na sportowca przystało, mój rozmówca jest punktualny. Od razu zwróciłam uwagę na jego wysportowaną sylwetkę, a po chwili rozmowy również na swobodne posługiwanie się językiem polskim.

 

Gdy pytam go skąd taka dobra znajomość tego języka, Taras odpowiada: Gdy przyjechałem do Polski bardzo słabo znałem język, ale starałem się dużo rozmawiać z Polakami i myśleć w tym języku. To mi bardzo pomogło. Taras uśmiecha się i przeprasza, ale musi zacząć już ćwiczenia. Nie tracąc czasu, również ja zabieram się do porannej gimnastyki. Niestety, po chwili muszę stwierdzić, że mój rozmówca zdecydowanie lepiej sobie z tym radzi, więc szybko rezygnuję.

 

Jadąc z siłowni na uczelnię, mamy chwilę, by porozmawiać o jego pasji. – Skąd u Ciebie zamiłowanie do zapasów? Mój tato trenował zapasy i od dziecka namawiał mnie do tego. Twierdził, że młodzieńczą energię trzeba gdzieś rozładować. Na początku ten sport w ogóle mi się nie podobał, ale teraz nie wyobrażam sobie bym mógł robić coś innego.
 
Gdy pytam Tarasa, jak trafił do Agrosu, odpowiada: – Decydując się na studia za granicą nie chciałem z niczego rezygnować, dlatego pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po przyjeździe do Polski, było znalezienie klubu, w którym mógłbym dalej trenować.
 
Treningi, zajęcia na uczelni… Pewnie trudno znaleźć czas wolny. Taras tłumaczy, że to wszystko kwestia organizacji, zdyscyplinowania i ułożenia priorytetów. Czasami trzeba więcej czasu poświęcić uczelni, ale przed zawodami to treningi są najważniejsze. – Nie lubię siedzieć w miejscu, uwielbiam podróżować, poznawać nowe obszary, więc mimo ciągłego zabiegania, na to zawsze znajdę czas. Jeśli nie wyjeżdżam gdzieś dalej, chętnie zwiedzam okolice Zamościa.
 
Dojeżdżamy na uczelnię. Taras idzie na wykłady, a między zajęciami spotykamy się na obiedzie. To świetna okazja, by dowiedzieć się czegoś więcej o nim samym. Taras jest zodiakalnym Rakiem, ma młodszego brata, który również trenuje zapasy. Lubi oglądać horrory i filmy fantastyczne, ale nie ma ulubionego gatunku muzyki. Jego dziewczyna na pewno musi być osobą aktywną i ciekawą świata, podobnie jak mój rozmówca. Mówi, że można go spotkać na większości imprez studenckich PWSZ, bo jak każdy młody człowiek lubi rozrywkę. Taras ma wielu znajomych, ale większość to osoby związane ze sportem, głównie z zapasami. – Zapaśnicy tworzą jakby jedną wielką rodzinę, bardzo ważne, żeby mieć poczucie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto poda ci rękę – opowiada. Niestety mój rozmówca musi wracać na zajęcia, ale tym razem nie rozstajemy się na długo. Już po 1,5 godziny spotykamy się przed budynkiem uczelni i jedziemy razem na trening.
 
Rozgrzewka, praca techniczna, sparingi… Nie wiem, jak on na to wszystko znajduje siły. Taras uśmiecha się i odpowiada, że, aby dojść do takiego poziomu, trzeba długo trenować i być systematycznym. W przyszłości chce zostać trenerem, a to wymaga zdobycia wielu umiejętności już teraz. Widząc Tarasa na macie podczas treningu zastanawiam się nad emocjami, jakie nim kierują podczas starcia z przeciwnikiem, więc w chwili przerwy zadaje mu to pytanie. W odpowiedzi słyszę: – Podczas walki skupiam się na tym, co mam robić i choćby sala była wypełniona po brzegi, jedynym głosem, jaki słyszę, jest głos trenera. Przez te wszystkie lata nauczyłem się kontrolować stres i nie pozwalam, by mną zawładnął. Wiem, że muszę go pokonać, bo tylko wtedy mam szansę na wygraną. Taras wyprzedza moje kolejne pytanie i mówi, że jego największym osiągnięciem jest zdobycie drugiego miejsca w międzynarodowych zawodach, które odbyły się we Lwowie. Kosztowało go to wiele, gdyż podczas zawodów pogłębiła się jego wcześniejsza kontuzja i na 2 lata musiał przerwać treningi.
 
Na koniec dnia, po ciężkim wysiłku, idziemy do jednej z zamojskich cukierni. Po tak intensywnie spędzonym czasie, unoszący się w powietrzu aromat świeżo parzonej kawy i porcja ciasta od razu dodają mi energii. Taras w ogóle nie wygląda na zmęczonego, z uśmiechem na twarzy przyznaje, że taki styl życia zdecydowanie mu odpowiada. Lubi być w ciągłym biegu i zawsze stara się myśleć pozytywnie. Gdy czasami ma gorszy dzień, powtarza sobie „Don’t worry, be happy” i to mu pomaga w przezwyciężeniu wszelkich trudności.
 
Z Tarasem żegnam się na zamojskiej Starówce, dziękując za mile spędzony czas. Taras zapewnia mnie, że również dla niego ten dzień był udany i na pewno zawsze będzie go mile wspominał. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ja też!
 
em
 „Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2013, nr 6 (43), s. 11

Szymonowica w Zamościu

Menu- UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations