PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, bezpłatne studia podyplomowe

Grzegorz Suchowicz - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Grzegorz Suchowicz

Grzegorz Suchowicz

„Trzeba brać życie w garść i iść do przodu”

Najbardziej fascynowało mnie zdobywanie bramek. Ten moment, gdy strzelasz gola, to coś pięknego, radość, że pomogłeś drużynie, uczucie nie do opisania… I teraz, gdy patrzę na dzieci, które trenuję, dostrzegam, że większość z nich ma taki sam ciąg na bramkę jak kiedyś ja – mówi Grzegorz Suchowicz, trener w klubie DKS Gaudium Zamość. Sport był obecny w jego życiu już od dziecka. To ojciec zabierał małego Grzesia i jego rodzeństwo na różne wypady, czy to pod las, czy gdziekolwiek indziej, żeby pograć w piłkę.

W podstawówce zapisał się do Hetmana, a także uczęszczał do klasy sportowej w Szkole Podstawowej nr 3 w Zamościu. 10 godzin WF-u tygodniowo, w Hetmanie 3 razy w tygodniu trening, w weekendy mecze albo turnieje, a do tego jeszcze basen i co 3 dni zawody biegowe… Aktywność ruchową miał na okrągło. – To wszystko mnie cieszyło i nie miało znaczenia, że wychodziłem z domu o siódmej, a wracałem o dwudziestej – przyznaje Grzegorz.

Przez pierwsze lata jego trenerem w Hetmanie był Andrzej Kucharski. – Uwierzył we mnie. Choć miał do dyspozycji około dwudziestu dzieciaków, to zawsze znajdowałem się w pierwszym składzie. Gdy poczułem, że ten sport mi wychodzi, dobrze gram, spełniam się w tym, to automatycznie miałem większą motywację, żeby dalej trenować. W Hetmanie spędził w sumie 10 lat, w tym czasie miał kilku trenerów i dobrych kompanów na boisku. – Mieliśmy zgraną paczkę znajomych, szliśmy jeden za drugim. Na pewno ten okres ukształtował mnie jako osobę, mój charakter, moje cechy… Dążenie do celu, cierpliwość, wytrwałość, niezrażanie się od razu po jednej porażce, wiadomo, że porażka jest wpisana w sukces. Jest takie powodzenie: jeśli nie spróbujesz, to i tak zostajesz przegranym, a jak spróbujesz, to możesz przegrać, ale możesz też wygrać. Dlatego warto próbować różnych rzeczy.

I Grzegorz postanowił spróbować… trenowania. Był rok 2013. Jego tata, który trenował dziewczynki w Gaudium, dał mu cynk, że powstaje nowy rocznik i klub szuka trenera. – Trzeba być odważnym – powiedział sobie Grzegorz i, otrzymawszy kredyt zaufania od prezesa Gaudium ks. Tomasza Winogrodzkiego, zaczął trenować rocznik 2004 orlików młodszych. Okazało się, że taka praca bardzo mu odpowiada i realizuje się w niej. – Cieszę się, że mogę pracować w takim fajnym klubie, spełniać swoje marzenia. Nic tak człowieka nie pobudza do pracy jak pasja i choćby drobny zarobek. Robić się to, co się lubi – to moja dewiza życiowa. Ewenementem być może na skalę krajową jest fakt, że prezesem klubu jest duchowny, wspomniany ks. Tomasz, mistrz Europy z reprezentacją Polski księży.

Po dwóch latach Grzegorz dostał nowy rocznik 2007. – Gaudium po łacinie oznacza radość. Chciałbym, aby dzieci czerpały radość ze sportu. Gdy przychodzę na trening i widzę, że dziecko się uśmiecha, to jest dla mnie najcenniejszy dar, to jest bezcenne – mówi z błyskiem w oku trener orlików. Jego zespół gra w Zamojskiej Okręgowej Lidze Orlików Młodszych. Występują w niej drużyny m.in. z Biłgoraja, Tomaszowa, Zwierzyńca, Krasnobrodu, Szczebrzeszyna. Co weekend inna drużyna organizuje turniej u siebie, podczas którego obowiązuje system „każdy z każdym”. Mecze trwają 2 x 10 minut, zespoły występują w składzie 5 + bramkarz. W poprzednim roku drużyna Grzegorza w klasyfikacji końcowej zajęła 3. miejsce.

W czasie meczu jesteś spokojny czy nerwowy? – pytam.

Oczywiście, że nerwowy (śmiech). Nie wysiedziałbym w spokoju. Od pierwszej do ostatniej minuty biegam po linii jak szalony. Ale nie krzyczę na dzieci, nienawidzę tego, kiedyś krzyczano na mnie i nie chcę tego powielać, żeby nie zrażać dzieci do piłki. Ale żyję tym niesamowicie, razem z dziećmi, motywuję ich, daję im wskazówki cały czas, wróć, podaj, strzelaj.

Trzeba też wiedzieć, jak zmotywować dzieci przed meczem… W jednym sezonie drużyna Hetmana nie dość, że była liderem, to jeszcze gromiła wszystkich po pięć, sześć zero. Grzegorz zastanawiał się, jak podnieść na duchu swoich chłopaków przed meczem z liderem. Wszyscy mieli spuszczone głowy, najwyraźniej nie wierzyli w zwycięstwo. W końcu trener powiedział do nich: Dzieci, jeśli wygracie z Hetmanem, to kupię wam pizzę. – O jak fajnie, trener kupi nam pizzę – mówili między sobą i dostali niesamowitej werwy. Ostatecznie wygrali mecz 1:0. – Takich technik nie opisują w książkach – śmieje się Grzegorz.

Dla dzieci gra na boisku jest formą rekreacji. Grzegorz nie tylko ma ukończony kurs trenera piłki nożnej UEFA C, ale również jest studentem trzeciego roku kierunku turystyka i rekreacja w PWSZ w Zamościu. Z sentymentem wraca do chwili, gdy zapisywał się na studia. – Idę już złożyć papiery na studia i zastanawiam się, jak to będzie, może będą jacyś znajomi… Otwieram drzwi do dziekanatu i widzę swojego dobrego kumpla z dawnych lat, Norberta Małyszka, z którym nie widziałem się osiem lat. Okazało się, że będziemy razem na kierunku. Rewelacja! To był dobry początek niezapomnianej trzyletniej przygody. Jak przyznaje Grzegorz, wybrał ten kierunek, bo uwielbia aktywność fizyczną i wiedział, że spotka ludzi, którzy też mają z tym coś wspólnego. – Obozy, na które jeździliśmy w ramach studiów, to najlepszy okres w życiu. Spędzasz czas z fajnymi ludźmi, bawisz się i uczysz nowych rzeczy. Kadra dydaktyczna nauczyła mnie wyśmienicie jeździć na nartach w ciągu trzech dni. Spodobało mi się to do tego stopnia, że za rok jako chętny pojechałem jeszcze raz z młodszym rocznikiem. Te studia wykształciły we mnie pewność siebie i dały możliwość uczestnictwa w różnych formach rekreacji, które mogę rozwijać i wykorzystać w swojej pracy, np. zorganizować dzieciakom wyjazd na narty czy na kajaki. Nie żałuję, że przyszedłem na studia do PWSZ, szkoda jedynie, że tak szybko to zleciało…

A wracając do piłki, rzeczywistość boiskowa zdaje się przeczyć temu, że dzieci i młodzież spędzają czas głównie przed komputerem… – Dwa lata temu, gdy trenowałem rocznik 2004, to w lidze mieliśmy 8 zespołów. Obecnie jest ich 21, w przeciągu dwóch lat doszło 13 zespołów, teraz są podzielone na 3 grupy po 7. Na okrągło powstają nowe kluby w Zamościu i okolicy. A nasz klub Gaudium, który początkowo miał być tylko dla ministrantów, teraz rozrósł się do tego stopnia, że mamy już 10 roczników – od żaków poczynając, a kończąc na juniorach starszych.

To od rodziców zależy, czy przyprowadzą swoje dziecko na trening, czy nie. – Jestem bardzo wdzięczny swojemu tacie, że zaszczepił we mnie tę sportową pasję – mówi Grzegorz. A potem pałeczka jest po stronie trenera. Jeśli od początku rozbudzi w dziecku miłość do piłki, to tak już zostanie. I choć bardziej znani są trenerzy drużyn seniorskich, to właśnie trenerzy początkowi pełnią bardzo ważną, często niedocenianą,  funkcję w rozwoju sportowym zawodników.

Sport kształtuje zdrowie i charakter – mówi Grzegorz. – Staram się podchodzić do życia z dystansem i przede wszystkim mieć pozytywne podejście do ludzi, nie oceniam człowieka, dopóki go dobrze nie poznam. Jeśli są jakieś fajne rzeczy do zrobienia, jakaś aktywność, działanie, to zawsze zgłaszam się chętnie. Nie stoję z boku. Żeby coś osiągnąć, trzeba brać życie w garść i iść do przodu.

 

Mateusz Sawczuk

„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2017, 8 (100), s. 11

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations