PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, bezpłatne studia podyplomowe

Damian Krzyk  - PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

Damian Krzyk

Damian Krzyk

Dreszczyk emocji, a potem swobodne spadanie

Są takie rzeczy, które wielu ludzi chciałoby przynajmniej raz w życiu spróbować. Z pewnością jedną z nich z jest skok ze spadochronem. Jednak Damian Krzyk ostrzega: Jak raz się spróbuje, to jest ryzyko, że łatwo się nie przestanie. A mówi to z własnego doświadczenia, bo jego przygoda ze spadochroniarstwem trwa już dobrych kilka lat.

Zaczęło się w wieku 17 lat, gdy Damian był jeszcze uczniem I LO w Zamościu. Namówił go znajomy instruktor. Najpierw uczeń musiał przejść dwudniowe szkolenie, podczas którego m.in. były ćwiczenia sytuacji awaryjnych na uprzęży. Kurs kończył się egzaminem teoretycznym. Trzeciego dnia Damian oddał pierwszy skok z wysokości 1000 metrów. – Chciałem się sprawdzić, zobaczyć, jak to jest, a z czasem wciągnąłem się całkowicie – wspomina obecnie już student PWSZ w Zamościu.

Damian należy do Aeroklubu Ziemi Zamojskiej i posiada świadectwo kwalifikacji skoczka spadochronowego. Wyjaśnia, że są trzy rodzaje takich świadectw: B, C i D. On na początku bieżącego roku uzyskał świadectwo C, które uprawnia do skakania w pokazach lotniczych, w ograniczonym terenie (np. łąki) oraz do bycia pokładowym, czyli osobą odpowiedzialną za właściwe nakierowanie samolotu i wyskok osób z samolotu.

Aby uzyskać najwyższe świadectwo D, trzeba mieć na koncie 500 skoków i 3 godziny swobodnego spadania (jest to czas od wyskoku z samolotu do otwarcia spadochronu). Pomocne są tutaj książeczki skoków, spadochroniarze wpisują w nich m.in. rodzaj skoków, zadanie, jakie wykonywali w powietrzu, opóźnienie, z jakim wykonali skok, itp. Gdy posiada się już świadectwo D, wówczas można starać się o bycie instruktorem spadochroniarstwa.

Co w przypadku, gdy spadochron się nie otworzy? – Nigdy nie zdarzyły mi się jakieś groźne sytuacje – odpowiada Damian. – Nikomu, kto przestrzega procedur, nie powinno się nic stać. Skoczek jest odpowiedzialny za siebie, ale są dwa systemy, które pomagają. Pierwszy to specjalna linka podłączona do taśm przy spadochronie (RSL), która automatycznie otwiera spadochron zapasowy, gdyby skoczek zapomniał sam tego zrobić. Drugi system, obowiązkowy dla osób uczących się, to tzw. automaty spadochronowe. W przypadku gdy wykryją dużą prędkość spadania na danej wysokości, np. ok. 300 metrów, to wtedy uruchamiają przecinak, który uwalnia spadochron zapasowy. Według sprawdzonych procedur skoczek powinien otworzyć spadochron na wysokości 700 metrów, co wyświetla się na wysokościomierzu.

Z roku na rok przybywa osób chętnych do oddawania skoków, i to w różnym wieku, począwszy od liceum aż po mężczyzn po 60-tce. Niektóre osoby przychodzą tylko na jeden skok, ale są też takie, które zostają z nami na dłużej – mówi Damian. Od tego roku Aeroklub dysponuje nowym samolotem, który może latać nawet na wysokości 4000 metrów. Dzięki temu samolotowi jest możliwość skoków w tandemie, osoba niezwiązana ze skokami po krótkim przeszkoleniu może skoczyć z instruktorem, czyli w tym wypadku nie jest wymagany ten dwudniowy kurs, przez który przechodził Damian. To jest dobre rozwiązanie dla osób, które chcą tylko jednorazowo doświadczyć czegoś ekstremalnego. Co jeszcze istotne, nie ma obecnie limitu wieku dla skoczków. Gdy Damian zaczynał, musiał mieć 17 lat. Obecnie to instruktor decyduje, czy dana osoba może oddać skok, czy też nie.

Na szczęście, na studiach Damian nie był spadochroniarzem. Nie zdarzyło mu się powtarzać roku, pomyślnie zaliczał wszystkie przedmioty i teraz jest już na finiszu studiów licencjackich. – Najbardziej przemawiał do mnie kierunek politologia – mówi student PWSZ. – Na maturze zdawałem rozszerzoną wiedzę o społeczeństwie. Poszedłem w kierunku własnych zainteresowań. Jestem na specjalności polityka bezpieczeństwa i reagowanie kryzysowe, piszę pracę dyplomową na temat NATO. Studia to naprawdę miły okres w moim życiu, mam fajnych ludzi na roku, nie przepuściłem też żadnych juwenaliów.

Na tygodniu studia, a w weekendy skakanie, w lecie nawet do późnych godzin wieczornych… – Mimo że zawsze miałem lęk wysokości, to nie miałem problemów ze skakaniem. Wiadomo, adrenalina jest zawsze, ale to nie jest stres paraliżujący, tylko taki, powiedzmy, dreszczyk emocji. Spadochroniarstwo to dla mnie dobra zabawa, przygoda i miłe spędzenie wolnego czasu ze znajomymi.

 

Mateusz Sawczuk
„Skafander. Bezpłatna Gazeta Akademicka” 2016, nr 5 (83), s. 4
http://www.gg.pl/dysk/otaIEAgGapqro9aIEAgGdqg/Skafander%20nr%2005%20(83).pdf

Menu- PWSZ - Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2017 Wszelkie prawa zastrzeżone Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations