UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu - bezpłatne studia licencjackie, bezpłatne studia inżynierskie, studia podyplomowe

BARTŁOMIEJ WOJNAROWSKI - UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

BARTŁOMIEJ WOJNAROWSKI

„Wiara przestaje być tematem tabu”

-Chociaż młodzi nieraz rozmijają się z nauką Kościoła, czy jej nie rozumieją, co jest ogromnym wyzwaniem, szczególnie dla duszpasterzy, to jednocześnie nie boją się mówić o tym, co myślą o Bogu. Wiara przestała być tematem tabu, który trzeba ukrywać, żeby nie wyjść na ''dziwaka''.- mówi Bartłomiej Wojnarowski, absolwent politologii PWSZ w Zamościu, a obecnie redaktor naczelny e-tygodnika „Adeste” i dziennikarz „Kroniki Tygodnia”.

- Porozmawiajmy jak dziennikarz z dziennikarzem. Satysfakcjonuje Cię twoja praca?

Bartłomiej Wojnarowski:
-To jest dla mnie niełatwe pytanie. Szczerze, dziennikarstwo to dość wymagający zawód. Jeśli ktoś wyobraża sobie dziennikarstwo jako pracę w blasku fleszy, wejścia na antenę na żywo, respekt w środowisku i ogromne zarobki, to... niech wyłączy telewizor i pomyśli realnie. To zawód obecnie powiedziałbym wręcz misyjny, coraz częściej wykonują go ludzie, którzy po prostu lubią kontakt z człowiekiem, chcą zmienić coś wokół siebie. I to są właściwi dziennikarze, ich jest procentowo najwięcej, a nieraz w obiegowej opinii myli się prezenterów telewizyjnych czy radiowych właśnie z dziennikarzami. Więc odpowiadając: tak, czuję często satysfakcję z tego co robię, szczególnie gdy ktoś wyraża wdzięczność i poczucie, że mój tekst pomógł. Nieraz bywa, chyba jak w każdej pracy, że czuję frustrację czy po prostu zmęczenie. Dlatego dziennikarstwo jest zdecydowanie zawodem dla ludzi, którzy lubią kontakt z drugim człowiekiem i bycie w centrum aktualnych wydarzeń. Z pewnością to nie przestrzeń na zdobycie sławy i wielkich pieniędzy. Ale często poczucie zmienienia czegoś wokół siebie wynagradza wiele.

-Ukończyłeś politologię w PWSZ. Jak wspominasz czas studiów?

-Czas studiów wspominam świetnie. Nowe znajomości, z których część kontynuuje do dzisiaj, mnóstwo wspomnień, a przede wszystkim spora szansa na rozwój. Oprócz przyjaznych wykładowców na PWSZ miałem szansę po prostu ogólnoludzko się rozwinąć: działając w kole naukowym stosunków międzynarodowych czy biorąc udział w konferencjach naukowych. Studia to według mnie czas znacznie większej samodzielności niż w liceum. Całkowicie inaczej przebiega samo przyswajanie wiedzy. Wystarczy tylko chcieć się rozwinąć i wykorzystać ofertę, którą dają nam studia. Ja nie żałuję, że zostałem w Zamościu, zdecydowanie.

-Jak potoczyła się potem Twoja kariera zawodowa?

-Jeszcze podczas III roku studiów szukałem dla siebie dobrych ofert pracy. Przez krótki czas byłem w kontakcie z Polskim Radio Lublin, które jednak przyjęło już wcześniej innego współpracownika. Potem, dzięki
Mateuszowi Sawczukowi, byłemu redaktorowi naczelnemu ''Skafandra'' dowiedziałem się o wolnym stanowisku w ''Kronice Tygodnia''. Złożyłem CV do kilku miejsc, ale ostatecznie wybrałem właśnie „KT”. Na początku było bardzo ciężko, bo wcześniej byłem felietonistą sportowym, a szybko trzeba było się przestawić na styl informacyjny i newsy z regionu. Pomogła świetna kadra doświadczonych dziennikarzy, którzy podchodzą profesjonalnie do swojej pracy. Nauczyłem się od nich bardzo wiele, dlatego uważam, że mam ogromne szczęście, pracując z takim zespołem na początku mojej kariery zawodowej.

-Wiedza i doświadczenie ze studiów okazuje się przydatna?

Okazuje się niezwykle przydatna. I trzeba tu głośno powiedzieć, że mit o nieprzydatności humanistów na rynku pracy nie wytrzymuje  w zderzeniu z rzeczywistością. Politologia pomaga mi codziennie przy dziennikarskiej prasówce, zrozumieniu kontekstów wielu wydarzeń w kraju i na świece i po prostu przy ocenie rzeczy trochę bardziej ze zdrową rezerwą. W pozazawodowych projektach bardzo pomogły mi zajęcia z zarządzania, bo jak się okazało, bardzo szybko po skończeniu studiów musiałem podjąć się zarządzaniu dość dużym zespołem. Nie żałuje w żaden sposób wyboru  studiów. Oczywiście, jeśli ktoś nie wkłada pracy we własny rozwój to nawet będąc na najbardziej przyszłościowym i elitarnym kierunku sobie nie poradzi. Wiele tutaj zależy od tego, jak wykorzysta się czas studiów.

- Pisałeś do „Skafandra”, aktualnie jesteś dziennikarzem „Kroniki Tygodnia” i redaktorem naczelnym miesięcznika „Adeste”. Opowiedz, czym zajmujesz się zarówno w „KT” jak i „Adeste”?

-Tak, przez ponad rok byłem felietonistą '"Skafandra''. Pisałem o futbolu, który jest jedną z moich miłości. Potem przyszedł czas pracy zawodowej i współpraca z Kroniką Tygodnia, w której zajmuje się newsami z Zamościa, życiem kulturalnym miasta, inicjatywami młodzieżowymi i interwencjami. W miesięczniku ''Adeste'' jestem redaktorem naczelnym, staram się na ile potrafię organizować pracę redakcji i wspierać redaktorów w tym co robią. To miesięcznik non-profit, dlatego tworzy go skład młodych ludzi, którzy robią to, bo tym żyją i chcą się rozwijać i zdobyć doświadczenie, które będą mogli wykorzystać na rynku pracy.

-Skąd wzięła się nazwa „Adeste”?

-Adeste to łacińskie wyrażenie, oznaczającego ''przybywajcie'', niektórzy mogą go kojarzyć z kolędą „Adeste fideles”, czyli „Przybądźcie wierni”. Chcieliśmy tym pokazać, że wiara to rzeczywistość dynamiczna, w której człowiek codziennie się odnajduje, wątpi, szuka, ale ostatecznie dąży do obiektywnej prawdy. Wybraliśmy ją w głosowaniu. I jak widać po reakcjach Czytelników przyjęła się i jest coraz bardziej rozpoznawalna.

-Jakie tematy są poruszane na łamach „Adeste”?

-Adeste to miesięcznik dla młodych katolików, który powstał w 2017 roku z inicjatywy osób z katolickich grup w Internecie, które stwierdziły, że w Polsce brakuje wyraźnego głosu młodych. Mamy katolickie pisma ogólne, pisma konserwatywne, liberalne, nacechowane nieraz politycznie, ale brakowało pisma klasycznie od młodych dla młodych w Internecie. W Adeste poruszamy tematy wiary, społeczeństwa i kultury. W tym miesięczniku można znaleźć teksty odnoszące się do historii Kościoła, felietony o przeżywaniu wiary, ale także recenzje filmów i sztuki. Chcemy w ten sposób stworzyć przestrzeń, w której młodzi będą mogli czuć się dobrze, nie bać się pytać, dyskutować i szukać odpowiedzi.

-Z wykształcenia jesteś politologiem, skąd więc zainteresowanie tematyka wiary, teologii, religii?

-Wiesz, to jest pytanie, które możesz z takim samym powodzeniem zadać każdemu. Jesteśmy homo religiosus - poszukiwania religijne są tak samo naturalne jak oddychanie, już w paleolicie nasi przodkowie mieli swoje obrzędy. Czy się do tego przyznajemy, czy nie, czy się tego wstydzimy, czy jesteśmy z tego dumni szukamy odpowiedzi na najważniejsze pytania. Szukamy Boga, Absolutu, czegoś bądź Kogoś, kto da nam nadzieję, że nasze życie to coś więcej niż cykl oddychania, jedzenia, wydalania, rozmnażania się i smutnego finału. Że jest coś więcej i to co robimy ma jakikolwiek głębszy sens. Dość ciekawa myśl zawarta jest książce Douglasa Adamsa ''Autostopem przez galaktykę''. W tej powieści si-fi  inteligentne istoty tworzą superkomuter, któremu zadają słynne ''Wielkie pytanie o życie, wszechświat i całą resztę''. Po 7 milionach lat obliczeń komputer odpowiada: 42. Trochę absurdalne, nie? Odpowiedzią na całą tajemnicę istnienia ma być liczba  42?! W tym dość kuriozalnym pomyśle Adamsa kryje się jednak pewna głębia: nawet jak pewne rzeczy będą wydawać Ci się absurdalne i niezrozumiałe, to pytaj, odkrywaj, nie poddawaj się i nie rezygnuj podczas poszukiwania. Bo przecież jesteś człowiekiem. Jeśli chodzi o mnie, to jestem absolwentem Liceum przy Niższym Seminarium Duchownym księży Michalitów, przez pół roku byłem także klerykiem Wyższego Seminarium Duchownego diecezji zamojsko-lubaczowskiej. To że wybrałem taką ścieżkę było związane z wieloma sprawami, w tym właśnie z zainteresowaniem religią i sprawami wiary. I tak rodziła się moja druga życiowa miłość obok futbolu: Kościół i wiara.  Ale niezależnie od tego czym się zajmujemy, pytania ostateczne interesują chyba każdego. Tylko nie każdy wgłębia się w nie na tyle mocno, by je także naukowo studiować. Szukamy, tylko trafiamy na różne ścieżki w życiu.

-Wiem, że trudno jest znaleźć jakiś miernik, skale ocen, ale jak to jest z tą polską religijnością, czy inaczej pobożnością?

-Na to pytanie można akurat odpowiedzieć dość jasno, ponieważ dysponujemy już nowymi danymi Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, swoje badania prowadził także międzynarodowy portal Aleteia. I z obydwu badań wyłania się dość spójny obraz polskiego Kościoła i wiary: rzeczywiście tak jak spodziewano się, znów spadł odsetek osób uczestniczących w Mszach i praktykujących wiarę, ale nie jest on na tyle duży, jak niektórzy oczekiwali. Jednocześnie widać, że ci, którzy tę wiarę praktykują, stają się bardziej świadomi: w wielu diecezjach wzrósł odsetek wiernych przyjmujących Komunię spośród wszystkich obecnych na Mszach, powstają nowe grupy formacyjne, ludzie żywo dyskutują na tematy związane z wiarą także w Internecie.  Ciekawie przedstawia się także sytuacja młodzieży. Okazuje się, że polska młodzież jest jedną z najbardziej zaangażowanych w sprawy wiary w Europie. Potwierdzają to raporty Aletei, ale także badania socjologiczne. Tzw. pokolenie z, czyli dzisiejsi 15-20 latkowie nie czerwienią się, gdy ktoś zapyta ich o poglądy religijne. To oni sami poszukują odpowiedzi na ważne pytania, jeśli nie otrzymują ich w domu i jak wstępnie widać są nawet bardziej konserwatywni niż milenialsi. Chociaż młodzi nieraz rozmijają się z nauką Kościoła, czy jej nie rozumieją, co jest ogromnym wyzwaniem, szczególnie dla duszpasterzy, to jednocześnie nie boją się mówić o tym, co myślą o Bogu. Wiara przestała być tematem tabu, który trzeba ukrywać, żeby nie wyjść na ''dziwaka''. Ten trend mnie osobiście cieszy, ale nie był tak przewidywalny. Wielu sądziło, że młodzi zatopieni w technologii będą jeszcze bardziej liberalni niż ich starsi koledzy. A jak widzimy, może być wręcz odwrotnie: pierwsze pokolenie, które urodziło się już w erze cyfryzacji, wie co to sztuczna inteligencja i większość usług nabywa on-line jednocześnie nie ucieka od duchowości i pytań o życie.

-Powiedz mi, skąd pomysł na to, by wydawać miesięcznik w formie e-gazety?

-Po pierwsze, było to podyktowane tym, że założyciele miesięcznika to osoby zaangażowane w dyskusję w Internecie, obecne w wielu grupach, inicjujące projekty w sieci. Dlatego to było naturalne, że zdecydujemy się skierować swój przekaz na młodych obecnych w Internecie, dla których jest on po prostu nie tyle alternatywną, co drugą rzeczywistością życia.  Po drugie widzimy, że przyszłość gazet standardowych, tzw. ''papieru'' jest niepewna. Wydawcy ciągle szukają nowych form zaciekawienia czytelnika. W takiej sytuacji wejście na rynek wydawniczy, jeszcze tak specyficzny jak czasopisma o tematyce religijnej byłoby zbyt dużym ryzykiem. Nie jestem przekonany, czy to w tym momencie najlepszy pomysł. - Jakie masz plany na przyszłość?

-  Wreszcie wybrać się na zasłużony urlop, rzucić wszystko, wyjechać w Bieszczady (z tymi Bieszczadami to nie żart!), odwiedzić miejsca i ludzi za którymi tak tęsknię od kilku lat. Nadrobić po prostu sprawy, które musiałem odłożyć przez wir spraw służbowych i zawodowych. W dalszej przyszłości myślę o studiach magisterskich, znalezieniu sobie własnego miejsca w życiu i rozwinięciu Adeste, bo wiążę z nim ogromne nadzieje (mam nadzieję, że Bóg myśli podobnie). Co dalej? Okaże się. Ah, zapomniałbym: chciałbym rozwikłać zagadkę równie ważną jak początek Wszechświata. Gdzie są moje pieniądze z Komunii? (śmiech).

Rozmawiał Daniel Czubara

Wywiad ukazał się w Gazecie Akademickiej „Skafander” Nr 2 (121)

Galeria zdjęć

Menu- UPZ - Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu



CardeaCreations - webdesign, grafika, strony www, sklepy internetowe

© 2009-2019 Wszelkie prawa zastrzeżone Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica w Zamościu

created by: Cardea Creations